W Judei w I wieku nie chowano w jednym grobie osób, które nie należały do tej samej rodziny. Napisy na ossuariach znakowane są imionami Jezusa, Marii (matki Jezusa), Judy, jego domniemanego syna, jego brata Jose (Józefa), Matii (prawdopodobnie członka rodziny Marii), oraz „Mariamene e Mara", co w starogreckim języku znaczy: „Maria
U Mateusza: kazał im przekazać uczniom, że Jezus idzie do Galilei. U Łukasza: mężczyźni powiedzieli kobietom tylko, że Jezus zmartwychwstał. Piotr nie uwierzył kobietom i sam poszedł do grobu. U Jana: Jezus w grobie powiedział Marii Magdalenie, że zamierza wstąpić do Ojca. Wniosek: Gdy ksiądz na religii na podstawie jakiegoś
Całun Turyński to lniana tkanina o wymiarach 4.4 m x 1.1 m z wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa, która stała się popularną relikwią wśród chrześcijan. Niektórzy uważają, że jest to autentyczny całun pogrzebowy Jezusa Chrystusa. Dla innych natomiast jest to ikona religijna, która odzwierciedla historię Chrystusa i niekoniecznie
W samym grobie nie znaleziono żadnych akt, które dałyby wyjaśnienie co do męki wspomnianej Filomeny. Być może zaginęły, być może nie były możliwe ze względu a ciężkie prześladowania. Pierwszy cud wydarzył się podczas wykopalisk: gdy usiłowano zebrać cząstki krwi z urny do kryształowego naczynia, nastąpiła zadziwiająca
Odpowiedźcie na pytania PLS - kto pierwszy przybył do grobu Pana Jezusa? - co niewiasty zobaczyły przy grobie? - kogo ujrzały w grobie? - co powiedział młodzieniec ubrany w białą szatę niewiastom? - komu niewiasty miały przekazać wiadomość o zmartwychwstaniu Pana Jezusa? Pomocyy na szybkoooo
Grób Pański to symbol groty, w której złożono ciało Jezusa Chrystusa. Często ma głębsze znaczenie metaforyczne, skłania do refleksji nad swoim życiem i postępowaniem. W krakowskich
. To płótno, które dla ludzi wierzących jest odbiciem umęczonego ciała Chrystusa. W nim właśnie miał być złożony do grobu. W 2013 roku, dzięki wielkim staraniom ojca Krzysztofa Sroki, do kościoła pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Dobryni sprowadzono wierną kopię Całunu ją Aldo Guerreschi, włoski badacz całunu. Jego wymiary odpowiadają oryginałowi, kopia bardzo dobrze oddaje każdy ślad męki Chrystusa. Przebywający w świątyni wierni, spoglądający na kopię cudownego płótna, dostrzec mogą widniejące na nim odbicie przedniej i tylnej części ciała człowieka. Człowiek ten miał długie włosy i brodę. Oprócz zarysu sylwetki, a także doskonale widocznej twarzy, na tkaninie można zauważyć ślady obrażeń, jakie według opisu ewangelicznego, zadano Chrystusowi: rany na nadgarstkach, w których tkwiły długie gwoździe, zranienia na twarzy od kolców cierniowej korony, ciemną plamę z boku - ślad po włóczni. Piersi i plecy człowieka z całunu pokryte są śladami po biczowaniu. Na plecach widać wyraźne oznaki otarcia od dźwigania ciężkiego przedmiotu, czyli całun wystawiono publicznie w Turynie w przeciągu kilku miesięcy ściągnęło tam ponad dwa miliony pielgrzymów. Mało kto wie, że znajdująca się w Dobryni kopia Całunu, idealnie odwzorowuje turyński oryginał. Ludzie przychodzą, oglądają, modlą się, wpatrują. Jedni z wiary, inni z ciekawości, bo pragną na własne oczy zobaczyć jedną z największych zagadek ludzkości. To Święte Płótno, w które owinięto martwe ciało Jezusa Chrystusa. Pierwsze relacje na temat płótno pogrzebowego Jezusa znajdujemy w Ewangeliach. I tak św. Marek, św. Mateusz i św. Łukasz w opisie pogrzebu używają słowa całun. Badacze nie pozostawiają wątpliwości, że całun przedstawia wizerunek prawdziwego, umęczonego i ukrzyżowanego człowieka. Odnaleziona na nim krew składała się z hemoglobiny. Co więcej, wybadano, że jest z bardzo rzadkiej grupy - AB. Jezus był przystojny- Wszystkie te symptomy, które widzimy u człowieka z całunu możemy zestawić z tym, co napisano w Ewangelii na temat torturowania i ukrzyżowania Jezusa - tłumaczył Barri Schwortza, jeden z członków grupy badającej płótno. Według naukowców człowiek z całunu, czyli Chrystus, był mężczyzną szczupłym, przystojnym, miał długie włosy i brodę, mierzył ok. 180 cm wzrostu, ważył ok. 72 kg, zmarł między 30. a 35. rokiem życia. Badaczom udało się nawet odtworzyć prawdziwe oblicze człowieka z Całunu Turyńskiego. Twarz mężczyzny określono jako piękną, szlachetną, pełną miłości, emanującą nieziemskim spokojem, dobrocią i miłosierdziem. Na płótnie widać ślady obrażeń w miejscach, gdzie Jezus nosił koronę cierniową, był torturowany (na wizerunku widać około 120 przecięć skóry ) oraz ukrzyżowany. Pochowany zgodnie ze zwyczajemKopię całunu, która znajduje się w kościele w Dobryni, wykonał Aldo Guerreschi, włoski badacz płótna. Jego wymiary odpowiadają oryginałowi. Spoglądający na kopię cudownego płótna dostrzec można widniejące na nim odbicie przedniej i tylnej części ciała człowieka. Człowiek w nie zawinięty miał długie włosy i brodę. Oprócz zarysu sylwetki, a także doskonale widocznej twarzy na tkaninie można zauważyć ślady obrażeń, jakie, według opisu ewangelicznego zadano Jezusowi: rany na nadgarstkach, w których tkwiły długie gwoździe, zranienia na twarzy od kolców cierniowej korony, ciemną plamę z boku - ślad po włóczni. Piersi i plecy człowieka z całunu pokryte są śladami po biczowaniu. Na plecach widać wyraźne oznaki otarcia od dźwigania ciężkiego przedmiotu, czyli krzyża. Na powiekach postaci z całunu znaleziono ślady monet. Zgodnie z dawnym, żydowskim obyczajem pogrzebowym zmarłym kładziono na powieki monety, mające na celu podtrzymywać ich zamknięcie, aby nie uległy otwarciu. Badacze dowiedli również, że nie ma możliwości podrobienia całunu. Data powstania płótna, to czasy Jezusa. Jak udało mu się przetrwać do teraz? Specjaliści podkreślają, że len jest bardzo wytrzymały Całunu Turyńskiego na stałe umieszczona jest przy ołtarzu, na północnej ścianie. Co więcej, 1 września 2013 roku kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Dobryni obchodził 20 rocznicę jego poświecenia. Mówiąc o całunie, trzeba wspomnieć, że w 2014 roku do Dobryni sprowadzono kamień z góry Golgoty, symbolizujący męczeńską śmierć Chrystusa. Od wielu lat kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Dobryni jest sercem życia parafialnego. Świątynia cieszy się niezwykłą czcią wiernych, którzy przed umęczone oblicze Jezusa przynoszą swoje troski, problemy i radości.
5 gru 16 07:09 Ten tekst przeczytasz w mniej niż minutę Naukowcy po raz pierwszy od stuleci otwarli grobowiec Jezusa. Odsłonięcia płyty dokonano w ramach prac renowacyjnych. Grób był zasłonięty marmurową płytą od około 1555 roku, aby uchronić go przed kradzieżami. Po jej odsunięciu naukowcy zobaczyli dużą ilość kamieni. Następne godziny prac przyniosły odsłonięcie kolejnej płyty (oznaczonej znakiem krzyża) oraz dotarcie do wnętrza samej niszy grobowej, która wg archeologów znajduje się w nienaruszonym stanie. Jednak trzeba przeprowadzić wiele badań, aby w końcu dowiedzieć się, jaka była oryginalna powierzchnia kamienia, na którym przez trzy dni spoczywało ciało Chrystusa. Na przestrzeni lat sanktuarium, w którym znajduje się grobowiec Chrystusa, było kilkukrotnie przebudowywane, ponieważ nękały je pożary i trzęsienia ziemi. Mimo że wygląd zewnętrzny grobu znacznie się zmienił, a skała Golgoty jest dość zniszczona, to nadal należą one do najcenniejszych relikwii chrześcijańskich. Miejsce nieprzerwanie przyciąga pielgrzymów z całego świata. Data utworzenia: 5 grudnia 2016 07:09 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj.
Proszę o pomoc. nie wiem jaki tytul nosi film, w którym znaleziono grob jezusa i swiat zaczyna wtedy wariowac, wybuchaja wojny itp. A na koncu wychodzi rezyser i mowi ze to wszystko fikcja a le tak wygladalby swiat gdzyby to byla prawda. Z gory dziekuje za wskazowki:) kejtnova w odpowiedzi na post: sumerak | Wiem, że była książka pt. "Oścień śmierci, ale o filmie na ten temat niestety nie słyszałam. sylwia_86 w odpowiedzi na post: sumerak | powiem tak jest taki film w którym księdza gra Antonio Banderas i w nim właśnie ludzie znależli grób Jezusa z kościotrupem w środku(i to jest najważniejsze znaleźli trupa kogoś kto niby miał zmartwychwstać) wydaje mi się że o ten film ci chodzi ale za cholerę nie pamiętam tytułu, możesz znaleźć jednak filmy w jakich wystąpił Banderas w jego filmografii czy czymś tam. Zamek w odpowiedzi na post: sumerak | Tytuł filmu to "Godziny ciemności", na podstawie książki, której tytuł na forum już ktoś podał, więc nie będę powtarzał :) andrzejpieciak w odpowiedzi na post: sumerak | Witam tym filmem w którym znaleźiono grób Jezusa i szczątki człowieka, który miał takie same obrażenia jak Jezus jest film pod tytuem " Godziny ciemności". Polecam go naprawde interesujący , oglądałem go w kinie. Szczególnie interesujące jest Andrzej wierszokleta w odpowiedzi na post: sumerak | MOJA droga ten film to:I tu 3 angielskiego "The Body"co można przetłumaczyć na polski bardzo łatwo jako "Ciało"ALE nie bo po co:)Po polsku ten film ma tytuł "Pytanie do Boga" (prawda że logicznie ?:)I znajdziesz go tu : i mam nadzieję że pomogłem :) Elly_lilly w odpowiedzi na post: sumerak | Hehe, pamiętam, że kiedyś proboszcz u mnie w parafi mówił kazanie i nawiązał do tego filmu;)... hm, chyba nawet go streścił...pzdr;] sikwomen w odpowiedzi na post: sumerak | "godziny ciemności"-chyba o ten film chodzi... użytkownik usunięty w odpowiedzi na post: sumerak | WitamProszę o pomoc w odnalezieniu filmu. Widziałam jedynie urywki tego filmu a mimo to spodobał mi się bardzo. Jeśli ktoś kojarzy proszę tytuł. Kojarzyło mi się to z samurajami, pokazane były super sceny batalistyczne, wojsko wyszkolone co do cala. Chodziło tam o wojnę, być morze podzielone królestwo Chińskie czy Japońskie. W każdym bądź razie była piękna dziewczyna, żona- narzeczona jednego z "vicekrólów", potrafiła użyć akupunktury jako metody walki, uwielbiała konie itp...jako przeciwnik tych dobrych kojarzy mi się "premier" który kocha i chce zdobyć podstępem ową piękność. Kojarzą mi mi się malowane przez vicekróla i tą księżniczkę na papirusie litery (chińskie czy tam japońskie) Był też motyw niemowlaka- możliwe że następcy tronu, uratował go jakiś żołnierz, matka malca prawdopodobnie wpada do studni. To tyle co zapamiętałam z widzianych samantalizon w odpowiedzi na post: sumerak | może to był kod biblii ,albo coś w tym to niemiecki film wojcio111 w odpowiedzi na post: sumerak | Przykro mi to mówić ale rzeczywiście coś tu nie gra. Albo ktoś wprowadza nas w błąd albo w internecie tego nie ma. Oczywiście dziś ksiądz na kazaniu i u mnie wspomniał tytuł "GODZINY CIEMNOŚCI", jednak za żadne pieniądze tego filmu nie można dostać. I NIE nie jest to film z Antonio Banderasem "The Body - Pytanie do Boga" !!!Ksiądz na kazaniu wyraźnie powiedział że w filmie są następujące wątki:- wojny- liczne rozwody- księża powracają z misji (bo jest bezcelowa po rzekomym odkryciu prawdy)- chaos na świecie - człowiek człowiekowi wilkiem* na końcu filmu wychodzi reżyser i mówi że tak wyglądał by świat gdyby ów odkrycie okazało się prawdąTakże widząc datę pierwszego postu sądzę że tego filmu NIE MA i ktoś - już bez owijania - wprowadza nas w błąd. Skoro ksiądz na kazaniu mówił ze widział taki film a ja go nie mogę znaleźć i był by tak kontrowersyjny jak opowiadał to już dawno TVP albo inaczej generalnie w TV ukazał by się ten właśnie film o którym zagorzale toczy sie tu dyskusja od około 4-5 niczego nie prowokuję ale chciałbym znać prawdę. KTOŚ tu OSZUKUJE gizmoo w odpowiedzi na post: sumerak |
Zmartwychwstanie należy do innego porządku niż życie ziemskie Jezusa. Było również czymś innym niż jego cuda, o których poprzednio mówiliśmy (aczkolwiek ma sens omawiać je obok siebie, jak w mojej książce Cuda Jezusa, do której się tu ponownie odwołuję). Z Ewangelii należy wnioskować, że poprzez zmartwychwstanie Jezus nie powrócił do zwykłego życia ziemskiego, lecz przeszedł do nowego, wyższego sposobu życia w Bogu. Nie ma zatem opisów zmartwychwstania porównywalnych z opisami cudownych uzdrowień. Ewangelie zachowały natomiast świadectwa, że po śmierci na krzyżu Jezus żył nadal i można go było spotkać. Od strony miejsca w życiu Jezusa należałoby jego zmartwychwstanie przedstawiać nie tyle w związku z cudami na ziemi, nawet wskrzeszeniami, lecz razem ze śmiercią i z Ostatnią Wieczerzą. Są one łącznie objawieniem Jezusa i jego misji wobec ludzi. Z wydarzeń życia ziemskiego do zmartwychwstania odnoszą się jeszcze przekazane przez Ewangelie zapowiedzi męki i powstania z martwych oraz Przemienienie. Baranek z portalu luterańskiego Kościoła Odkupiciela w Jerozolimie, fot. Maciej Górnicki OPOKA Świadectwa Nowego Testamentu na temat powstania Jezusa z martwych można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to relacje o znalezieniu pustego grobu, wzmocnione przez okoliczność, że był on zamknięty i strzeżony. Ciało Jezusa znikło i tylko powstanie z martwych mogło to wyjaśnić. Druga grupa to sprawozdania ze spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym, z jego zjawień się, czyli „chrystofanii”. Przedstawiają one zdarzenia cudowne, naturalnie niewytłumaczalne. Trzecia grupa świadectw, pochodząca spoza czterech Ewangelii, to zapisane w Nowym Testamencie wyznania wiary pierwszych chrześcijan, których kluczowym punktem jest powstanie Chrystusa z martwych. Wynika z nich, że zmartwychwstanie było koniecznym i centralnym punktem wyznania wiary pierwszych chrześcijan i głoszonej przez nich Dobrej Nowiny. Ich waga leży również w tym, że zapewne zostały utrwalone na piśmie wcześniej niż relacje o znalezieniu pustego grobu i spotkaniach z Jezusem. Wszystkie te trzy grupy stanowią przesłankę dla przekonania, że Jezus naprawdę zmartwychwstał. Jest to po pierwsze jedyne wyjaśnienie zniknięcia ciała, po którym zostały tylko płótna grobowe. Następnie, wielu wiarygodnych świadków widziało Jezusa żywego po ukrzyżowaniu i pogrzebie. Kilka zjawień miało wielu świadków, co wyklucza halucynacje. Świadkowie są wymieniani, otrzymali też oni polecenie, by apostołowali. Z relacji tych wynika, że wydarzenia te pamiętane były we wczesnym Kościele w kraju Izraela. Wreszcie powstanie i rozwój pierwotnego Kościoła trudno by wyjaśnić bez takiego punktu wyjścia. Liczbę zjawień się zmartwychwstałego Jezusa trudno określić, gdyż nie zawsze wiemy, kiedy różne Ewangelie mówią o tych samych zdarzeniach. W każdym razie było tych zdarzeń około dziesięciu. Nie wszystkie musiały zostać opisane. Oprócz relacji z Ewangelii mamy też listę zjawień się Jezusa, zacytowaną przez św. Pawła w 1 Kor 15, 3-8. Informuje ona o ukazaniu się specjalnie Piotrowi i Jakubowi, a w końcu Pawłowi. Ewangelie o tym nie donoszą. Wymieńmy teraz dokładniej odpowiednie relacje ewangeliczne, najpierw te o pustym grobie, a następnie te o chrystofaniach. Odpowiada to kolejności z Ewangelii. Najpierw opisują one zjawienia się w Jerozolimie, a potem w Galilei. Stosując taką kolejność zaznaczmy jednak, że zjawienia się w Galilei są opisane tak, jakby były zaskoczeniem. To może wskazywać, że Jezus najpierw był widziany w Galilei, ale zjawienia się w Jerozolimie zostały przez ewangelistów przytoczone najpierw z powodu logiki geograficznej i teologicznej. Wniebowstąpienie koło Jerozolimy również sugeruje, że spotkania jerozolimskie miały miejsce później. Grób Jezusa, zamknięty i pod strażą, na trzeci dzień znaleziono pusty. Ewangelia św. Mateusza podaje, że strażnicy grobu przerazili się na widok anioła i uciekli, ale potem na polecenie kapłanów twierdzili, iż uczniowie ukradli ciało Jezusa (Mt 27, 62-66; 28, 4. 11-15). Te szczegóły bywają uważane za legendarne. Po szabacie, w niedzielę wczesnym rankiem, do grobu przybyły z pachnidłami trzy kobiety z otoczenia Jezusa (Mk 16, 1-8 i par.). W grobowcu spotkały anioła (aniołów) i usłyszały o powstaniu Jezusa z martwych. Z początku w zmieszaniu nie powtórzyły tego uczniom Jezusa, a gdy się zdecydowały, ci to zlekceważyli. Piotr z „uczniem umiłowanym” pobiegli jednak do grobowca i znaleźli tylko płótna pogrzebowe. Potem, jeszcze przy grobie, zobaczyła Jezusa żywego Maria z Magdali (J 20, 11-18). Oznajmił jej, że wstąpi do swego Ojca, Boga — powstanie z martwych jawi się jako przejście do życia w niebie, a nie powrót na ziemię. Według Mt 28, 9-10 Jezusa zobaczyły zaraz potem i inne kobiety. Przedstawienie kobiet jako pierwszych świadków zmartwychwstania musi odbijać autentyczne wspomnienia, gdyż świadectwo kobiet lekceważono i ewangeliści nie mieli powodu, by je eksponować. Potem nastąpiła seria spotkań Jezusa z uczniami. Ukazał się przynajmniej dwukrotnie uczniom zebranym razem i rozmawiał z nimi. Przy pierwszym spotkaniu razem i rozmawiał z nimi. Przy pierwszym spotkaniu upewnił ich, że nie jest duchem, lecz ma ciało (Łk 24, 36-43). Równolegle lub przedtem spotkał dwóch uczniów podążających z Jerozolimy do Emaus, rozmawiał z nimi i nierozpoznany siadł z nimi do stołu, a następnie zniknął (Łk 24, 13-35). Przy posiłku zganił jedenastu apostołów za niedowierzanie co do zmartwychwstania i nakazał im głosić Dobrą Nowinę (Mk 16, 14-18). Przez gest tchnienia udzielił im Ducha Świętego i nadał im władzę odpuszczania grzechów (J 20, 19-23). Przy ponownym zjawieniu się apostołom tydzień później zganił nieobecnego poprzednio Tomasza za niedowiarstwo (J 20, 24-29). Szymon Czechowicz, Zmartwychwstanie - Wikimedia Commons W Galilei Jezus spotkał grupę uczniów przy łowieniu ryb nad jeziorem Genezaret. Są to właściwie dwie relacje, o cudownym połowie ryb i rozpoznaniu Jezusa, oraz o rozmowie z Piotrem, któremu Jezus powierzył pasienie swoich owiec (J 21). W Galilei na górze ukazał się apostołom, zlecając im misję do wszystkich narodów (Mt 28, 16-20). W Ewangelii św. Mateusza jest to spotkanie końcowe, natomiast św. Łukasz opisuje odejście do nieba koło Jerozolimy, czterdzieści dni po zmartwychwstaniu. Wniebowstąpienie jest ostatnią chrystofanią. Towarzyszyły mu końcowe nauki dla uczniów (Łk 24, 44-53; Dz 1, 4-12). Z zachowanych rękopisów Ewangelii według św. Marka wynika, że pierwotnie nie obejmowała ona ustępu końcowego, Mk 16, 9-20. Zawiera on listę zjawień się Jezusa po zmartwychwstaniu. Ich charakterystyka pasuje po części do dłuższych opisów znanych z innych Ewangelii, ale nie jest z nich zapożyczona. Uważa się, że był to dawny, niezależny wykaz spotkań z Chrystusem zmartwychwstałym, potem dołączony do tej Ewangelii. Z powyższych świadectw wyłaniają się zaskakujące fakty. Było powszechnie wiadome, że Jezus został ukrzyżowany z wyroku prefekta rzymskiego na skutek oskarżenia ze strony przywódców żydowskich. Umarł na widoku publicznym straszną śmiercią. Martwe ciało zdjęto z krzyża i pochowano. Było to zapewne w piątek 7 kwietnia 30 roku. Na trzeci dzień rano, w niedzielę, czyli po szabacie i święcie Paschy Jezusa już nie znaleziono w grobie. Najpierw odkryły to kobiety z otoczenia Jezusa, a potem potwierdzili to jego uczniowie, którzy obejrzeli pusty grób. Następnie nastąpiła seria zjawień się Jezusa wobec rozmaitych świadków. Co się zatem stało? Jak już to było zaznaczone, samo zmartwychwstanie w ogóle nie mogło być opisane i Nowy Testament tego nie czyni. Po pierwsze, nie miało świadków. Po drugie, nie należy do tego świata, gdyż polega na przejściu od śmierci do życia w Bogu, w ciele przemienionym. Relacje ewangeliczne dotyczą uchwytnych dla zmysłów konsekwencji powstania Jezusa z martwych. Ale i te one pod pewnymi względami sprawiają trudność, gdyż świadkom trudno było przedstawić to, co widzieli. Z jednej strony zmartwychwstały Jezus zjawiał się w sposób realny i fizyczny, jadł i mógł powiedzieć uczniom: Obmacajcie Mnie i zobaczcie, bo duch mięsa i kości nie ma, a Ja mam, jak widzicie (Łk 24, 39; przekłady tego zdania są zwykle nie dość wyraziste); zaznaczmy, że według starożytnej tradycji żydowskiej anioły i zjawy nie jedzą. Kobiety mogły chwycić Jego stopy (Mt 28, 9). Apostoł Tomasz mógłby dotknąć ran: Unieś palec [ku śladom gwoździ] i zobacz moje ręce; unieś rękę i włóż w mój bok (J 20, 27). Jak za życia ziemskiego, Jezus przebywał z uczniami, nauczał ich, łamał chleb i dawał ostatnie polecenia. Taki sposób obecności przewyższa pojawienie się w wizji. Z drugiej strony, spotykający Jezusa doświadczali jego inności. Z początku nie poznawali go, a po rozpoznaniu czuli lęk. Także pusty grób wzbudził w pierwszej chwili strach i nieufność. Jezus mógł nagle się zjawić i zniknąć mimo ścian i zamkniętych drzwi. W każdym jednak opisie chrystofanii przychodzi decydujący moment, w którym można wypowiedzieć słowa: To jest Pan (J 21, 7): dostrzec, że Inny jest Tym Samym i rzeczywiście obecnym. Nie był to bowiem zwykły powrót do życia takiego jak przedtem, w czasie którego występował publicznie i każdy przypadkowy widz mógł się z jego osobą i nauczaniem łatwo zapoznać. Natomiast zmartwychwstałego spotkali tylko wybrani — nie przyszedł do świątyni, nie ukazał się Kajfaszowi czy Piłatowi (uznali by go zapewne za zjawę wywołaną przez złego ducha albo za halucynację). Skoro świadkowie różnie Jezusa w tej nowej postaci widzieli i odbierali, w każdej Ewangelii świadectwa o spotkaniu z Jezusem zmartwychwstałym przybierają inny kształt. Bardziej różnią się między sobą niż relacje o naukach i czynach za życia ziemskiego. Trudno je porównać i uszeregować. Twierdzi się czasem z tych powodów, że zmartwychwstanie nie było „faktem historycznym”, w tym znaczeniu co fakty historyczne z ziemskiego życia Jezusa. Do historii należą jedynie odblaski i następstwa zmartwychwstania. Te jednak potwierdzają, że zaszło ono rzeczywiście i w tym sensie jest historyczne. Powyższy sposób mówienia jest mylący, gdyż potocznie historyczne znaczy tyle, co rzeczywiste. Istotnie jednak fakt zmartwychwstania nie jest porównywalny z innymi faktami z historii ludzkiej. Nawet nazwę dla tego wydarzenia trzeba było dopiero utworzyć. Sądzić można, że ewangeliści świadomi byli niewystarczalności pisania o zmartwychwstaniu językiem doświadczenia codziennego a nawet dotychczasowej teologii. Termin „powstanie z martwych” (gr. anastasis ex nekron) wprawdzie już istniał, ale dotyczył nadziei na powrót do życia fizycznego, jakby reanimację zmarłych w dniu ostatecznym. „Wskrzeszenie” (po grecku formy od egeiro) oznaczało zbudzenie i podniesienie. Zmartwychwstałego Jezusa opisywano językiem zaczerpniętym ze Starego Testamentu. Nawiązywano do relacji o objawieniu się Bożej chwały. Zajęcie miejsca po prawicy Ojca to refleks języka, jakim Biblia mówiła o królowaniu Mesjasza. Pojawianie się Jezusa prezentowano też po części w języku opisów wizji (charakterystyczny termin „ukazał się”, gr. ofthe). Żaden z tych sposobów mówienia nie jest jednak w pełni zadowalający. Wyjaśnienia może wymagać jeszcze to, że część wypowiedzi Nowego Testamentu o zmartwychwstaniu Jezusa zakłada, że został wskrzeszony przez Boga, a część, że powstał własną mocą. Przypuszczalnie nie wynika to z rozwoju doktryny, w toku którego lepiej zrozumiano moc Jezusa. Pierwszy sposób brał pod uwagę percepcję żydowską i założenie, że wszystko w świecie trzeba przypisać Bogu. Drugi akcentował moc Jezusa, większą niż jakichkolwiek bogów i bohaterów świata ówczesnego, ale przede wszystkim jego uznaną przez chrześcijan boskość. Kształt świadectw o zmartwychwstaniu trzeba pojąć jako wynik stopniowego oswajania się z tym nowym, nieoczekiwanym i niepojętym zdarzeniem. Wymagało ono dobrania języka, którym można by o nim mówić. (W podobny sposób szukano w fizyce języka i wzorów dla zjawisk nowo odkrytych, na przykład kwantowych). Po zmartwychwstaniu uczniowie już czuli instynktownie, kim on jest. Nie od razu jednak tę wiarę i wiedzę dokładniej wypowiedziano. Żeby to zrozumieć, trzeba wyobrazić sobie rozwój świadectw o Jezusie zmartwychwstałym: od spotkania z niepojętym faktem po jego opisanie, od źródła do ujścia, od przyczyny do skutku. Ten wyjściowy fakt był naoczny i oczywisty, ale też sprzeczny z oczekiwaniami ludzkimi i z całym porządkiem świata. Zrodziło to problem psychologiczno-poznawczy u uczniów. Przecież po śmierci Jezusa ze strachu się ukryli, a gdy się dowiedzieli od kobiet, o pustym grobie i wizji, zlekceważyli tę wiadomość jako brednię (Łk 24, 11). Przede wszystkim jednak wydarzenie całkowicie nowego rodzaju nie mogło zostać należycie opisane dotychczasowym językiem ani też umieszczone w ramach dotychczasowych układów pojęć. Te trudności z przedstawieniem wrażeń i przeżyć wynikłych ze zmartwychwstania świadczą o ich autentyczności. Gdyby chrystofanie były zmyśleniem lub złudzeniem, opisy pozostałyby w ramach znanych uczniom Jezusa wyobrażeń religijnych i pojęć. Tymczasem zobaczyli oni coś całkiem niezwykłego, czego się nie spodziewali i czego nie potrafili do końca przedstawić. Część ludzi wątpi, czy racjonalne dowodzenie faktu zmartwychwstania jest możliwe i potrzebne. Nie mam tu na myśli niewierzących, którzy z założenia wykluczają możliwość zmartwychwstania. Niektórzy chrześcijanie przyjmują wiarę w Chrystusa, ale pojmują ją wewnętrznie i uczuciowo jako łaskę i warunek osobowej przemiany. Przyjmują Nowy Testament jako świadectwo o duchowym spotkaniu z Jezusem, ale mało interesują się uzasadnieniem podstaw wiary, traktując ją przeżyciowo. To podejście oddziela wiarę od rozumnego przekonania, sądząc, iż egzystencjalna wiara może się obyć bez historii i bez argumentacji. Jednakże uzasadniać fakt zmartwychwstania trzeba. Z drugiej jednak strony przy dowodzeniu wiarygodności wiary chrześcijańskiej na podstawie zmartwychwstania Jezusa separuje się fakt od wiary. Rozdziela się na dwa etapy jedno zjawisko. Uznanie świadectw o fakcie zmartwychwstania łączy się z wiarą w Chrystusa, a nie stanowi wstępu do niej. Fragment pochodzi z książki: Michał Wojciechowski Czym są Ewangelie? ISBN: 978-83-7720-280-7 wyd.: Wydawnictwo PETRUS 2015 Inny problem polega na tym, że w dowodzeniu bierze się za punkt wyjścia teksty Nowego Testamentu, czyli świadectwa jego autorów i w ogóle pierwszych chrześcijan. Od nich posuwamy się jakby pod prąd, by dotrzeć do Jezusa i zbadać wiadomości na temat zmartwychwstania. Wydaje się to naturalne, ale taki schemat, odpowiadając naszemu punktowi widzenia, spojrzeniu historyka, który po dwóch tysiącleciach stara się dojść jak najbliżej Jezusa, nie jest zgodny z porządkiem myślenia pierwszych chrześcijan i ewangelistów. Nie docierali oni do Jezusa, idąc mozolnie pod prąd czasu, lecz przeciwnie, najpierw doświadczyli spotkania z nim, a potem formułowali i rozwijali świadectwo o Nim. Nie potrzebowali udowadniać, ale czuli potrzebę przekazania wiadomości dalej i objaśnienia. Zmartwychwstanie Jezusa trzeba pojąć jako fakt, a tym samym jako naczelny argument na rzecz wiary chrześcijańskiej. Już św. Paweł napisał: Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (1 Kor 15, 14). W związku z tym dla potwierdzenia wiarygodności chrześcijaństwa potrzebne jest stwierdzenie, że Jezus powrócił do życia. Dowodzą tego dane z Ewangelii. Zmartwychwstanie Jezusa jest wreszcie zapowiedzią i gwarancją naszego zmartwychwstania. Wydarzenie to jest podstawą wiary, treścią wiary i apelem o wiarę. Wieść o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa domaga się przyjęcia i odpowiedzi. opr. ab/ab
Płynnie przechodzimy od Męki do Zmartwychwstania. Ale bez pewnego odważnego ucznia i innego przyjaciela Jezusa, nie wiadomo, jak wyglądałby poranek wielkanocny. O tych dwóch Izraelitach prawie się nie mówi. Zresztą, jakie to ludzkie. Do dzisiaj nie dostrzega się wielkiego dobra, które dzieje się w cieniu, poza kamerami i bez rozgłosu. Nawet podczas czytania Męki Pańskiej wspomina się o nich jakby na marginesie. Przecież to, co najważniejsze już się dokonało. Jezus nie żyje. Kto by jeszcze zwracał uwagę na takie detale? A jednak na Golgocie wydarzył się mały cud. Pierwszy owoc śmierci Chrystusa. Nie kto inny tylko członkowie Wysokiej Rady: Józef z Arymatei i Nikodem zdjęli ciało Jezusa i pochowali je w nowym grobie. Akurat im zamożność i wysoki status społeczny nie przeszkodziły, chociaż Jezus przestrzegał, że bogatym trudno wejść do królestwa i krytykował religijnych przywódców. A jednak "trudno" nie oznacza "niemożliwe". Dzisiaj łatwo się czyta i słucha tej opowieści o pogrzebie, ale czy rozumiemy, na jaki gest zdobyli się ci bogaci i religijni panowie? Zdumiewające, że gdy apostołowie zwiali i siedzieli w jakiejś kryjówce, Jezus zadbał o swój pochówek. Godny króla. Nigdy nie mówił o tym, żeby Go pogrzebać. Nie martwił się o to, kto zatroszczy się o Jego umęczone i martwe Ciało. Jakoś to będzie. Bóg sam się zatroszczył. I wybrał do tego ludzi, o których zapewne nikt by wcześniej nie pomyślał. To właśnie oni pokazali, jak bardzo cenili Jezusa. Ich uczynek miłosierdzia naprawdę ich kosztował, zarówno materialnie jak i duchowo. Piszą o nim wszyscy ewangeliści. I generalnie ich relacje są bardzo zbliżone. Józef z Arymatei to zamożny i znaczny członek Sanhedrynu, człowiek "sprawiedliwy i dobry" (Łk 23, 50), "który był uczniem Jezusa" (Mt 27, 57), chociaż "ukrytym z obawy przed Żydami" (J 19, 38). Łukasz zaznacza, że Józef nie "przystał na uchwałę Wysokiej Rady i ich postępowanie" (Łk 23, 51). Nie zgadzał się z wyrokiem arcykapłanów, skazujących Jezusa na śmierć. A więc już wtedy sprzeciwił się woli większości. Może popatrzyli na niego spode łba jak na odszczepieńca? On się już tym nie przejmował. Nawiasem mówiąc, można być członkiem jakiegoś gremium i wcale się z nim nie utożsamiać, choć z ważnych powodów trzeba do niego należeć. Józef również powoli dojrzewał do bycia uczniem. Nie stał nim się od razu. Śmierć Jezusa jeszcze bardziej umocniła Józefa, który ofiarował Mistrzowi swój grób i wykazał się aktem niezwykłego męstwa. Zwłaszcza św. Marek podkreśla odwagę Józefa, który "śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa". (Mk 15, 43). Józef idzie pod prąd, żaden z uczniów nie zdobył się na coś podobnego. Przecież ktoś z otoczenia Piłata łatwo mógł donieść do Sanhedrynu, że wśród nich też jest "zdrajca". Św. Jan Chryzostom trafnie zauważa, że "Józef, który wcześniej się ukrywał, teraz po śmierci Chrystusa odważył się na wielki czyn. Narażał się przecież na śmierć, ściągając na siebie nienawiść przez swą życzliwość względem Jezusa, gdy odważył się prosić o Jego ciało, a ustąpił nie wcześniej, aż osiągnął swój cel". Św. Marek pisze, że Piłat "podarował ciało Jezusa" (Mk 15, 43) Józefowi. Zapewne dla namiestnika był to tylko trup. Ewangelista nieprzypadkowo chyba wtrąca tutaj greckie słowo "doreomai", które w Nowym Testamencie występuje często w odniesieniu do Boga, Na przykład, św. Paweł używa go, gdy pisze o "łasce i darze Boga udzielonym przez Jezusa Chrystusa mocą Jego śmierci" (Por. Rz 5, 15). Wyraża ono akt obdarowania nas przez Boga. To ciekawe, że Ciało Syna jest darem dla Józefa, na dodatek przekazanym przez poganina, który skazał Jezusa. Zarówno Józef jak i Nikodem przyjęli je z wielkim szacunkiem. "Obwiązali w płótna razem z wonnościami" (J 19,40). Czy nie ukrywa się tutaj jakaś aluzja do Eucharystii i naszego obchodzenia się z Ciałem Jezusa, którym dzisiaj jest każdy członek Kościoła? Drugi bohater pogrzebu Jezusa to Nikodem. Nie wiemy, czy rzeczywiście stał się uczniem Chrystusa. Ewangelie milczą na ten temat. Niemniej, w Ewangelii św. Jana pojawia się trzy razy. Zawsze ukazany przychylnie. Najpierw Nikodem przyszedł do Jezusa nocą, by porozmawiać. Później, jako "jeden z nich" ( J 7, 50), czyli członek Wysokiej Rady, stanął w obronie Jezusa, gdy jego koledzy chcieli Go zgładzić: "Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i zbada, co czyni"? (J 7, 51). Oczywiście, Nikodemowi szybko zamknięto usta. Jego pytanie motywowane było zapewne wcześniejszą rozmową z Jezusem. Sam chciał się spotkać. Poznać. Wtedy inaczej patrzy się na człowieka, nie jak na wroga. Ostatni raz słyszymy o nim już po śmierci Pana. Na pogrzeb Jezusa Nikodem przyniósł 100 funtów mieszaniny mirry i aloesu. Te aromatyczne substancje w naszej jednostce wagi ważyły około 32, 5 kg. To ogromna ilość, znacznie przewyższająca zapotrzebowanie na zabalsamowanie jednego ciała. Dla zwykłego obywatela wystarczało około 5 funtów wonności. Osobie z królewskiego rodu darowano 75 funtów. Jezus został pochowany jak król nad królami. Nie dało się takiej ilości wonności przenieść ukradkiem, żeby nikt nie zauważył. Może trzeba było przywieźć je na grzbiecie muła i z pomocą sług. Jeśli dar Marii z Betanii wart był 300 denarów (rok pracy przeciętnego robotnika), to dar Nikodema opiewał na około 30 tys denarów. Oboje dali tyle, ile mogli. Każdy według swoich możliwości. Ten gest jest niewątpliwie wyrazem hojności i wielkoduszności Nikodema. Niektóre manuskrypty hebrajskie sugerują, że Nikodem idąc z ciałem Jezusa do grobu, płakał. Nie wspomina o tym Ewangelia, więc to przypuszczenie. Może jego łzy to również znak pokuty, że nie udało mu się powstrzymać Sanhedrynu przed skazaniem Jezusa na śmierć? Może żałował, że podczas procesu Jezusa zabrakło mu odwagi? W każdym razie, Jezus został pochowany i zmartwychwstał w grobie swego ucznia. Wcześniej namaszczony przez kobietę w Betanii, po śmierci przez dwóch bogatych mężczyzn, którzy w ten sposób okazali Mu miłość. Czy to nie wspaniały znak? Grób każdego chrześcijanina nie jest miejscem królowania śmierci, chociaż zewnętrznie tak wygląda. To miejsce zwycięstwa. Tam jest już Zmartwychwstały. Podczas swojej Paschy Jezus nie był otoczony samymi wrogami. Miał też przyjaciół: właściciel osiołka, gospodarz domu, gdzie odbyła się Ostatnia Wieczerza, Szymon z Cyreny, Weronika, Salome, matka Kleofasa, Maria Magdalena, Józef z Arymatei, Nikodem, Dobry Łotr. Całkiem pokaźna grupa, a jak łatwo ich wszystkich pominąć. Wystarczy tylko skupić się na złu albo na statystykach. Ziarno Królestwa wzrasta jednak powoli. A tak zupełnie na koniec, Józef z Arymatei jest ogłoszony patronem wszystkich grabarzy. A jego wspomnienie przypada 17 marca. Do niedawna w ogóle o tym nie wiedziałem. Przeczytaj o odważnej kobiecie, która też namaściła Jezusa na Jego pogrzeb
co znaleziono w grobie jezusa